Jak będę miała trochę czasu to zmienię wygląd bloga.
Część 2
Nasze rozstanie mnie dobija. Patrząc z końca korytarza na niego chce mi się płakać. W końcu ruszam w jego stronę, lecz nagle koleżanki mnie zaskakują i wypytują gdzie idę. Szybko skupiam się na nich i zmyślam historię aby mi uwierzyły. Rezygnuję ze spotkania. Jak co wieczór wchodzę na komputer i włączam fb, niestety widzę że Bartek zmienia status na w związku. Teraz jestem jeszcze bardziej dobita! Nie wiem co mam zrobić, gdzie mam szukać pocieszenia. Choć raz chciałam być dla kogoś ważna. Kładę się i myślę co ma dalej robić? W końcu przypominam sobie że muszę szybko gnać na korki z angielskiego. Patrzę na zegarek jest godzina 14:40. Za 10 minut pod moim domem będzie stał mój drugi kolega Bartek, ale wszyscy mówią na niego gimbek (więc ja tez będę go tak opisywać). Wychodzę w pośpiechu z domu. W drodze miło nam się rozmawia i zapominam o wszystkich problemach. Przy nim czuję się sobą. W domu dociera do mnie że się w nim zakochałam, ale co mam zrobić żeby on poczuł to samo? Nie podejdę do niego i nie powiem:
>> Hej, podobasz mi się, czy ja tobie też się podobam?
Wyszłabym na głupią. Może lepiej by zabrzmiało:
>> Wyskoczymy gdzieś razem na miasto?
To jeszcze głupsze bo przecież on mieszka blisko mnie. Aby się trochę rozerwać planuje iść z koleżankami na spotkanie. Jak zawsze nie wiemy co ze sobą zrobić. Przy nich czuję się trochę dziwnie. Pstanawiam wrócić do domu i jak się okazuje one opublikowały swoje zdjęcia na fb na których mnie nie było. Wpadam w szał i uświadamiam sobie że moje życie traci sens. Siadam przed biurko szukam żyletki, lecz nie mogę jej znaleźć. Wyciągam więc cyrkiel i kładę jedną rękę na blat. Przytykam ostrzem do skóry i ................. rezygnuję. Postanawiam się nie okaleczać ale to wszystko mnie przeraża.